Pierwsza praca…

Dawno nic nie pisałem na blogu, a spowodowane to było brakiem czasu, chęci oraz tematów, które chciałbym poruszyć. Dziś jednak chciałbym napisać odnośnie tego, co się u mnie dzieje. Miniony rok był rokiem zmian w moim życiu, ponieważ ostatecznie zakończyłem edukacje uzyskując tytuł magister inżynier. Naturalnym krokiem było znalezienie sobie pracy, jednak po obronie pracy magisterskiej w lipcu zrobiłem sobie odrobinę wakacji, ale już po powrocie zabrałem się za szukanie.

Ofert pracy szukałem wyłącznie w internecie zawężając je do dosyć ścisłych kryteriów, odnośnie tego, co i gdzie chciałbym robić. Głównymi moimi kryteriami była praca na stanowisku programisty PHP / aplikacji internetowych w Poznaniu z nastawieniem na umowę o pracę. Same te kryteria mocno ograniczały oferty, zwłaszcza jeśli chodzi o formę umowy oraz o zawężenie stanowisk – wiele firm oczekuje człowieka orkiestry. Początkowo byłem bardzo wybredny, stawiałem na firmy, w których chciałbym pracować oraz które jak najbardziej pasowały do moich zainteresowań. Stopniowo jednak zacząłem brać mniej pasujące oferty, a znając Polskie realia zacząłem szukać pracy wśród znajomych (może znają kogoś, co potrzebuje programisty itp.). Ostatecznie miałem wybranych 7 ofert pracy, 5 znalezionych w internecie oraz dwie zebrane od znajomych, z czego jedna to praca w Czechach. Wysłałem życiorysy wraz z listami motywacyjnymi i czekałem na odpowiedź.

Pierwszą odpowiedź od znanej poznańskiej agencji interaktywnej, dostałem niespełna w dwa tygodnie od wysłania aplikacji, a rozmowę kwalifikacyjną poprzedzał test z znajomości języka PHP, SQL i JavaScript. Niestety test zbytnio mi nie poszedł i nie przeszedłem do dalszego etapu rekrutacji (podziałało to na mnie dołując). Niedługo później dostałem kolejną odpowiedź, tym razem od grupy, w której posiadaniu jest jeden z największych polskich portali aukcyjnych i tutaj również był test, który według mnie poszedł mi całkiem dobrze, lecz na wyniki trzeba było czekać. W między czasie dostałem odpowiedź z kolejnych dwóch ofert i tutaj miałem umówione rozmowy kwalifikacyjne dzień po dniu (czwartek i piątek). Pierwsza rozmowa była w firmie prowadzącej jeden z serwisów rozrywkowych, lecz oferta pracy była w formie umowy zlecenie. Samą rozmowę oceniam dobrze, ponieważ firma uznała, że chce nawiązać ze mną współpracę, jednakże umówiłem się z nimi, że dam im odpowiedź dopiero po drugiej rozmowie kwalifikacyjnej. Druga rozmowa kwalifikacyjna była w firmie, która wdraża swój własny system elektronicznego obiegu dokument, co trochę budziło we mnie obawy, ponieważ dotychczas nie miałem styczności z dokumentami firmowymi (faktury, umowy itp.), dlatego było to dla mnie coś nowego. Sama rozmowa była podzielona na kilka etapów: prezentacja mojej osoby, zainteresowań i umiejętności, wiedza ogólno-informatyczna, test z wiedzy praktycznej oraz znajomości języka angielskiego i ostatni zdefiniowanie moich oczekiwań. Była to bardzo miła rozmowa, podczas której czułem się dowartościowany, a moje oczekiwania zostały zaakceptowane, a firma wykazała chęć współpracy ze mną, na co przystałem. Tego samego dnia odmówiłem poprzedniej firmie i dostałem e-mail z wynikiem testu według, którego nie uzyskałem wymaganej liczby punktów, aby przejść do dalszego etapu rekrutacji.

Tym sposobem kilka dni później podpisałem umowę o pracę, na okres próbny trzech miesięcy, a obecnie mam już umowę na czas nieokreślony. Pracuje w sympatycznym zespole, a sama praca, mimo, że nie do końca pokrywa się z moim wstępnie założonym celem, ponieważ jestem programistą / wdrożeniowcem, co wymaga ode mnie kontaktu z klientem oraz poznania odrobiny biurokracji, jest czymś nowym, co pozwala mi się rozwijać, a praca daje mi satysfakcję, ponieważ w bardzo dużym stopniu pokrywa się z tym, co chciałem robić.

Podsumowując na 6 ofert (Czechy skreśliłem od razu) odpowiedziały mi 4 (wszystkie znalezione przeze mnie w internecie), z czego dwie firmy chciały nawiązać ze mną współpracę. Od momentu rozpoczęcia poszukiwania pracy do dnia podpisania umowy minęło około 1,5 miesiąca (2 miesiące od obrony), co uważam za bardzo dobry wynik, jak na osobę, która świeżo skończyła studia, nie posiadającą doświadczenia zawodowego. Co najważniejsze podczas rozmów kwalifikacyjnych dawało się odczuć na co zwracają pracodawcy uwagę i tak można wymienić:

  • wyróżniający się życiorys w kwestiach wizualnych odbiegający od typowego Curriculum Vitae,
  • ponad standardowe zainteresowania,
  • działalność dodatkowa na uczelni (koła naukowe itp.),
  • portfolio własnych projektów – warto pochwalić się wszystkim, co robiliśmy nawet projektami realizowanymi w ramach studiów,
  • praktyki studenckie, praca wakacyjna (np. umowa zlecenie),
  • jasność w stawianych oczekiwaniach.

W jednym z przypadków zostałem zapytany, z kim miałem konkretny przedmiot na studiach – wymienione przeze mnie nazwisko wzbudziło zadowolenie. Ze względu na popularność społeczności internetowych warto zadbać o swój wirtualny wizerunek, ponieważ jedna z firm, dała mi do zrozumienia, że zapoznała się z moimi profilami w serwisach społecznościowych, poznając dodatkowe szczegóły z mojego życia.

Wszystkim poszukującym pracy, życzę wytrwałości oraz powodzenia w dążeniu do założonych przez siebie celów i znalezienia firmy, w której szukając człowieka a nie maszyny do pracy.

Be Sociable, Share!

1 Comment

  1. A nie pochwaliłeś sie, ze napisałeś nowego posta. :)) ale to nic, najważniejsze jest to, że prace znalazłeś i jestes z niej zadowolony. Nie bez znaczenia jest fakt, ze masz mieszkanie w stolicy Pyrlandii , bo zdecydowanie ułatwia komunikację po mieście.

    No cóż 😉 powodzenia Przyjacielu.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

© 2017 Krytycznym okiem

Theme by Anders NorénUp ↑