Motocykliści…

MotocykleKażdego roku już od wiosny zaczyna w mediach wrzeć na temat motocyklistów, ich niebezpiecznych wyczynach oraz śmiertelnych wypadkach. Sprawa z roku na rok przybiera większego rozgłosu, ponieważ motocyklów jest co raz więcej na polskich drogach, za sprawą ich stosunkowo niskiej ceny (mam na myśli sprowadzane używane motocykle zza granicy). W internecie ciągle powstają flamewar’y między kierowcami jednośladów i dwuśladów. Ten wpis traktuje jako miejsce wyrzucenia z siebie tego, co ja o tym myślę.

Na początek przedstawię moją perspektywę – od czterech lat posiadam prawo jazdy kategorii B i aktualnie wyłącznie podróżuje samochodem. Kilka lat wstecz jeszcze za czasów gimnazjalnych zdałem na kartę motorowerową i miałem okazję trochę pojeździć jednośladami – są to specyficzne doznania. Obecnie nie planuje zakupu motocykla – prawdopodobnie stabilna sytuacja finansowa kiedyś podkusi mnie do jego zakupu. Sprawa prawa jazdy kategorii A jest już jednak bliższa, ale na razie mam inne sprawy na głowie. Co mi się najbardziej podoba w jeździe na jedno śladzie – sposób odbierania otoczenia i nie mam tutaj na myśli prędkości, ale przyspieszenie, które na skuterze nie jest jakimś zachwycającym parametrem, ale i tak jest fajniej niż w samochodzie.

Kilka lat wstecz zakup motocykla to był spory wydatek, teraz za sprawą masowego ich sprowadzania zza granicy już za kilka tysięcy złotych można sobie kupić mocną maszynę. Biorąc pod uwagę, że wielu młodych ludzie wyjeżdżało zza granice w poszukiwaniu pracy – często w celu ucieczki przed poborem do wojska, po powrocie wydaje pieniądze spełniając swoje marzenia i kupują bardzo mocne maszyny, które często są jednymi z pierwszych ich jednośladów. Jak łatwo sobie wyobrazić to nie jest dobry sposób na zaczynania przygody z jednośladami, ponieważ do wszystkiego warto dochodzić stopniowo. Na samym początku może to być skuter, później motocykl o małej pojemności, a dopiero gdy uznamy, że nabraliśmy odpowiedniego opanowania motocykla i doświadczenia w jeździe na jednośladzie decydować się na mocniejsze maszyny. Moim zdaniem każdy kierowca powinien kierować się wyobraźnią, czyli starać się obiektywnie oceniać sytuację na drodze, w przypadku kierowcy motocykla taka wyobraźnia powinna jednak działać dwa razy mocniej – choćby dlatego, że motocykl nie jest uzbrojony w poduszki powietrzne, kontrolowane strefy zgniotu itp.

Pod każdym artykułem o motocyklach w portalach internetowych pojawia się wojna między kierowcami motocykli i samochodów, każdy stara się udowodnić swoją rację, ale moim zdaniem nikt nie jest bez winy. Motocyklistą zarzuca się, że mają pozaginane tablice rejestracyjne, co uniemożliwia ich odczytanie, ale kierowcy ostatnio nałogowo zaklejają swoje tablice rejestracyjne, albo ścierają z nich farbę, w celu uniknięcia mandatów z fotoradarów. Kierowcy często z zazdrości blokują przejazd motocyklowi, bo przecież dlaczego samochodem mam stać w korku a on nie? Moim zdaniem idiotyzmem jest blokowanie motocykla, ponieważ prędzej czy później i tak nas wyprzedzi, dlatego ja jadąc samochodem zawsze gdy widzę motocykl w lusterku staram się mu ułatwić manewr wyprzedzania, choćby przez dojechanie do krawędzi jezdni.

Na koniec przypomnę tylko o tym, że jeśli ktoś jest idiotą na motorze, prędzej czy później przesiądzie się do samochodu i wtedy będzie także idiotą i osobą bez wyraźni, ale za kierownicą samochodu, który może stworzyć znacznie większe zagrożenie dla innych uczestników ruchu oraz pieszych. Więcej wyobraźni, życzliwości i mniej egoizmu!

(Upd 21.08.2009) polecam lekturę: Morderca jest kim innym niż to opisują media

Be Sociable, Share!

Brak podobnych wpisów.

2 Comments

  1. ciekawe kiedy będzie flejm miedzy rowerzystami a motocyklistami 😀

  2. Ciekawy wpis o motycyklistach.
    @Bobiko, oby nie było flejma 😛

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

© 2017 Krytycznym okiem

Theme by Anders NorénUp ↑