To czego w dzień nie widać…

Żarówka

Miasto z którego pochodzę i w którym aktualnie mieszkam (Miłosław) jest dosyć ciekawe pod względem historycznym oraz zabytków. Piękny pałac z parkiem krajobrazowym, w którym odnajdziemy np. jeden z najstarszych pomników Juliusza Słowackiego. Dwa zabytkowe kościoły, budynki użyteczności publicznej – poczta, bazar, szkoła podstawowa oraz lokalny browar produkujący jedno z lepszych ciemnych piw 🙂 . Wszystko bardzo ładnie się prezentuje w ciągu dnia, w nocy jedynie kościół oraz pałac są dodatkowo oświetlone, co nadaje im specyficznego uroku. Wszystko pasuje jeśli jesteśmy przejeżdżającym gościem w mieście lub przyjeżdżamy specjalnie zobaczyć zabytki i pospacerować po parku. Sytuacja się zmienia, gdy przychodzi zmrok…

Przeciętny mieszkaniec na pewno zauważył, że gdy przychodzi noc i zapalają się lampy oświetlające miasto okazuje się, że lampa nie działa lub zachowuje się niczym stroboskop na dyskotece – mrugając lub świecąc aż do nagrzania i gaśnie. Sytuację można zrozumieć, gdy takich lamp jest kilka na całe miasto, ale nie mogę zrozumieć sytuacji, gdy w samym rynku w ogóle nie świeci przynajmniej 10-15 żarówek!

Planty

Planty

Planty miejskie w centrum rynku w okresie letnim są wyposażone w ławki itp.,  jest to jedną z najkrótszych dróg przemieszczania się z jednej na drugą stronę rynku. Większe planty przy postoju taksówek wyposażone są w 4 latarnie, każda latarnia ma trzy klosze, co daje łącznie 12 żarówek, niestety z tych dwunastu żarówek świecą aż DWIE! W mniejszych plantach są dwie latarnie (czyli 5 żarówek, bo jedna z latarni ma już tylko dwa klosze :P) i tutaj świeci tylko JEDNA żarówka.

W drodze do przytanku...

W drodze do przytanku...

Nie lepiej mają się lampy oświetlające chodniki. W samym rynku na kilkanaście latarni na stałe nie świecą dwie, a przynajmniej trzy dodatkowe w zależności od zachcianki świecą, albo też nie. Jedną z takich latarni jest lampa przy Bazarze, którą jednocześnie znajduje się przy jednym z najdłużej otwartych sklepów. Druga znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie rynku tworząc duet z latarnią na Placu Wiosny Ludów 6 – ostatnia latarnia przed przystankiem autobusowym.

Przy Placu Wiosny Ludów 6 zatrzymam się troszkę dłużej, ponieważ budynek na którym jest zamontowana latarnia należy do mojej rodziny. Latarnia ta przynajmniej od roku działała wadliwie, a od pół roku nie świeci w ogóle! Interwencja w sprawie wymagały kilkakrotnego ich ponawiania, aż pewnego dnia przyjechała ekipa majstrów, która stwierdziła po wymianie żarówki, że coś jest głębiej uszkodzone i olali sprawę. Najciekawsze jest jednak to, że dodatkowo użyto stwierdzenia, że latarnia została uszkodzona podczas remontu elewacji budynku. Tutaj jednak jest mała niezgodność, ponieważ remont elewacji był ponad trzy lata temu i przez dwa lata latarnia działa prawidłowo, dlatego nie bardzo widzę z tym związku.

Dlaczego o tym wszystkim pisze? Sam nie wiem, pewnie tylko po to, aby to wypluć z siebie. Sprawa jest drażliwa, bo koszt żarówki to kilka złotych, a raczej tutaj o pieniądze nie chodzi, potrzeba jedynie o chęci pracowników zajmujących się latarniami. Wniosek z tego jest taki, że jeśli czegoś za dnia nie widać tzn., że nie ma problemu. Sprawdzanie lamp w dzień nic nie daje, ponieważ większość żarówek zaczyna nawalać po nagrzaniu… Szkoda, że w moim mieście nie bierze się przykładu z np. Nowego Sącza, który został uznany najlepiej oświetlonym miastem w 2008 roku.

Be Sociable, Share!

Podobne wpisy:

1 Comment

  1. Ano, powiedzialem wtedy, że czuje się na dzikim Wschodzie i jakoś ciemno było. Biorąc pod uwagę, iż znajdujący się nieopodal kościół rzymsko-katolicki jest lepiej oświetlony niż rynek, to burmistrz powinien się wstydzić.

    A szkoda.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

© 2017 Krytycznym okiem

Theme by Anders NorénUp ↑